Ataki pishingowe zmorą użytkowników bankowości elektronicznej. Raport z Operacji Emmental pomoże użytkownikom się przed nimi ochronić

W 2013 r. zidentyfikowano prawie milion złośliwych programów atakujących użytkowników systemów bankowych, dzięki czemu udało się wielu z nich zapobiec. Niestety cyberprzestępcy przygotowali już swoją odpowiedź na te kroki i rozpracowali zabezpieczenie procesu logowania się użytkowników przy pomocy dwuetapowej weryfikacji z wykorzystaniem „żetonów sesji”. Walka o bezpieczeństwo w sieci przypomina pojedynek szachowy między napastnikami a obrońcami, gdzie po każdym ruchu następuje kontra.

W najnowszym raporcie „Finding Holes: Operation Emmental” opracowanym przez firmę Trend Micro David Sancho pokazuje, w jaki sposób przestępcy znaleźli złożony, lecz skuteczny sposób na poradzenie sobie z najnowszymi zabezpieczeniami. Wykorzystując otwartą architekturę platformy Android, pozwalającą na instalację aplikacji firm trzecich, cyberprzestępcy zdołali połączyć tradycyjne ataki phishingowe, aby zdobyć nazwę i hasło użytkownika, ze złośliwymi aplikacjami mobilnymi. Służą im one do przejęcia żetonów sesji przesyłanych na urządzenia przenośne.

Mimo że wspomniana działalność cyberprzestępców ma obecnie ograniczony zasięg, nie wróży ona niczego dobrego.Ataki na internetowe systemy bankowe z wykorzystaniem złośliwego oprogramowania są już poważnym problemem – mówi Aleksander Łapiński, Sales Engineer z Trend Micro.Ostatnie wydarzenia potwierdzają tylko tezę, że nawet zaawansowane zabezpieczenia są podatne na nowe techniki opracowywane przez cyberprzestępców. Oznacza to również, że ochrona użytkowników bankowości online jest zadaniem dla całej branży i konieczne jest wypracowanie nowych metod radzenia sobie z tym zagrożeniem – dodaje Aleksander Łapiński.

Jak przebiegają ataki?

W pierwszej kolejności ofiara otrzymuje spam udający oficjalną korespondencję znanych banków. Klika w link lub otwiera załącznik, co prowadzi do zainfekowania jej komputera złośliwym oprogramowaniem. Nie jest to jednak zwykłe złośliwe oprogramowanie, lecz program do rekonfiguracji systemu użytkownika, przygotowujący go do następnej fazy ataku. W dalszej kolejności użytkownik chcąc połączyć się z serwisem bankowym online, zostaje przekierowany na stronę phishingową, która zbiera prywatne dane: nazwę i hasło użytkownika.

Informacje, które wyświetlają się na stronie, zachęcają użytkownika do pobrania złośliwej aplikacji udającej program do dwustopniowej weryfikacji tożsamości. Jeśli użytkownik zainstaluje złośliwą aplikację i otrzyma wiadomość SMS z kodem do dwuetapowej weryfikacji podczas kolejnego logowania się na prawdziwej stronie banku, złośliwa aplikacja automatycznie i w tajemnicy prześle go dalej do cyberprzestępców. Atak zostaje zakończony, gdy cyberprzestępcy uzyskują całkowity dostęp do konta bankowego ofiary, .wykorzystując nazwę i hasło zdobyte przy użyciu strony phishingowej wraz z kodem użytym do tej sesji.

Kim są cyberprzestępcy ?

W wyniku działań podjętych przez specjalistów z Trend Micro wyśledzono przestępców odpowiedzialnych za ataki. Są to cyberprzestępcy posługujący się pseudonimami „-=FreeMan=-“ i „Northwinds”. Ich aktywność w sieci rozpoczęła się w 2011 roku, kiedy to zajmowali się rozprzestrzenianiem powszechnie dostępnego złośliwego oprogramowania takiego jak SpyEye i Hermes. Z danych zebranych przez specjalistów wynika, że najprawdopodobniej znajdują się oni w kraju rosyjskojęzycznym i korzystają z usługi szyfrującej prowadzonej przez osobę z Uzbekistanu.

Przed atakami można się ochronić

Każdy z banków, który chce chronić swoich klientów przed takimi zagrożeniami, może wykonać kilka kluczowych kroków. Jednym z nich jest pomoc użytkownikom poprzez dystrybuowanie swoich oficjalnych aplikacji bankowości mobilnej przez sprawdzone kanały takie jak witryny Google Play czy Apple App Store. Jednocześnie powinni edukować klientów, jak mogą pobrać te legalne programy. Banki powinny również wprowadzić procedury weryfikacji transakcji jako uzupełnienie procesu weryfikacji tożsamości użytkownika.